Piaskowanie – przed remontem czy po?

Piaskowanie – przed remontem czy po?

Mało osób zastanawia się nad tym, większość dziwi się po co piaskować po wykonanym remoncie blacharskim. Kilka słów prawdy ode mnie.

Terminu „piaskowanie” używam dla ułatwienia – piasek moim zdaniem nie nadaje się do oczyszczania pojazdów.

Oczyszczanie strumieniowo ścierne przed remontem blacharskim wydaje się oczywiste. Odkrywa całą rdzę, dużo  z niej zrywa. Dokładnie wykonane czyszczenie oczyszcza również mikropory, ale pozwala także zdjąć całą powłokę lakierniczą, podkłady oraz odkryć korozję, której za chiny byśmy się nie doszukali inną metodą.

Czasami wykonanie piaskowania przed remontem jest złym pomysłem (np jak w przypadku mojego Chevroleta 😛 ). Gdy blacha jest w takim stanie, że po piaskowaniu zostanie sam piach – może nam to znacznie utrudnić prace, gdy pojazd się rozjedzie i straci wymiary. Wtedy trzeba poprawić najpierw elementy konstrukcyjne, wypiaskować i kontynuować „regularny” remont blacharski.

Ok ale zauważmy co następuje przy remoncie, spawaniu itd. Blacha w miejscach spawów mocno się przegrzewa, traci swoje zabezpieczenie. Spawy często nie są w 100% czyste, zawierają różne niepożądane substancje. Przez tygodnie, miesiące remontu na pojeździe (lepiej lub gorzej zabezpieczonym epoksydem lub wash primerem) osadzają się przeróżne okoliczne substancje. Oleje, smary, opary itd.

2107

 

Wszystkie te punkty wypadałoby bardzo dokładnie doczyścić a przecież nie zrobimy tego mydełkiem i szczotką do paznokci. Tutaj świetnie sprawdza się soda. Ma ona wiele pożądanych właściwości. Delikatnie oczyszcza, jest bardzo „wnikliwa” do tego odtłuszcza i zabezpiecza przed rdzą.

Jakiś czas temu bardzo wyspecjalizowany warsztat podstawił mi Jaguara, który był już po wykonanym remoncie blacharskim. Założenie było takie żeby sodą doczyścić spawy, wżery itd. Oczywiście w międzyczasie okazało się, ze wżery (po wykonanym remoncie!) są zbyt zakorzenione i musiałem najpierw usunąć je mega drobnym szkłem a dopiero całość oczyścić i odtłuścić sodą. Roboty miałem tyle co przy normalnym „piaskowaniu przedremontowym”, ale dopiero tak doczyszczona powierzchnia ma rację bytu. Mamy pewność, że całe dalsze prace lakiernicze wykonane są na idealnie czystej, przygotowanej powierzchni. Mamy pewność, że nic nie podniesie lakieru, że gdzieś po zimie nie wyjdzie purchelek.

 

 

Minusy? A jak. Koszty. No niestety. Tego się nie przeskoczy. Sam jako osoba będąca właścicielem pojazdu zabytkowego, zlecająca regularnie prace „wykonawcom i podwykonawcom” mocno liczę każdą złotówę, którą hurtem przejada moja maszyna i też mi się nie podoba wydawanie takich sum na podwójne oczyszczenie. Z drugiej jednak strony aktualnie budowany pojazd ma zostać ze mną na późne lata starości i wiem, że warto. Warto inwestować w perfekcję. Jednocześnie warto inwestować przy zakupie w pojazdy, które były w ten sposób remontowane. Widać, że nikt nie oszczędzał, że dbał o efekt. Nikogo nie zmuszam ani usilnie nie zachęcam…