Wibrator w służbie piaskarzowi

Wibrator w służbie piaskarzowi

Jak już zdążyliście zauważyć – staram się rozwijać mój sprzęt do granic możliwości. Tak by ułatwiać i umilać sobie prace, by móc świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Kolejnym krokiem było dodanie wibratora do piaskarki. Wszystkich wokół to bawiło ..

Co chwile ktoś podpowiadał by wrzucić do zbiornika taki z sex shopu za 60zł zamiast wydawać setki zł na profesjonalny wibrator 😀

No ok ale czym jest ten wibrator i po co mi on? Przecież przeciętni piaskarze nie mają czegoś takiego a jakoś działają.

Oto i wibrator

 

A konkretnie wibrator turbinowy. Najwłaściwszy z wibratorów do tego typu zastosowań. I co on robi? ano wibruje. Przymocowany do zbiornika cały czas trzęsie sprzętem wzburzając ścierniwo wewnątrz zbiornika i otrzepując je ze ścianek leja. Przy grubym i suchym ścierniwie to aż takiego znaczenia nie ma. Gorzej jak się pracuje na sodzie czy bardzo drobnym szkle. Wtedy bez przerwy towar się podwiesza w zbiorniku, ostaje na ściankach i finalnie mimo iż jest zasypany – to nie chce sprawnie lecieć z dyszy. Trzeba wtedy trząchać i majtać piaskarką i dopiero leci. Po kilku sekundach znowu się podwiesza i znowu trzeba majtać 🙂 Upierdliwe okropnie.

No OK. Wibrator zakupiony, przymocowany tam gdzie najłatwiej czyli do nogi naszej hydropiaskarki.

Wibratorek napędzany jest sprężonym powietrzem, podłączyłem zamiast pompy wody. Akurat za odwadniaczami i już za indywidualnym reduktorem. Sprzęcik kradnie około 150l/min, więc spokojnie taki cienki przewodzik go obsłużył.

No to odpalamy. Trochę hałasuje. Brzęczy dość donośnie ale tragedii nie ma. Generuje drgania o bardzo dużej częstotliwości choć zdziwiło mnie to jak delikatnie wibruje. Niemniej wibracje przenoszą się na całego busa, na którym stoi sprzęt. Swoją drogą ciekawe kiedy zacznie mi rozkręcać śruby od drgań i koła zaczną odpadać w trakcie jazdy 😀

Pierwszych spostrzeżeń tak naprawdę brak. Pracowaliśmy akurat na Polgricie stąd w danej chwili brak konieczności użycia wibratora. Niemniej szybko okazało się, że pomaga on wytrzepać i wydmuchać całe ścierniwa ze zbiornika. Zawsze na koniec pracy, jak już przestawało lecieć ścierniwo okazywało się, że w leju jest nadal trochę towaru. Trzeba było potrząchnąć zbiornikiem, przedmuchać go zwrotnie itd itp i dopiero się opróżniał – a i tak nigdy w 100%. Zawsze pół garstki gdzieś się ostawało. A tutaj nagle brzęczyk tak ładnie otrzepał ścianki, że nie było już czego wydmuchiwać celem oczyszczenia środka zbiornika 🙂 A więc działa.

Faktyczna wartość wibratora miała nam się okazać kilka dni później. Szykowało się wielkie sodowanie a to soda jest najbardziej upierdliwym, zatykającym, wieszającym się ścierniwem.

Z zasady sodowanie wyglądało tak, że zasypało się 3 worki i było dobrze jeśli w trakcie ich zużywania nie pojawiły się problemy 🙂 Niemniej ZAWSZE po skończonym sodowaniu i otwarciu piaskarki okazywało się, że dużo towaru nadal jest w środku i gdzieś sobie wisi. Oczywiście najistotniejszą kwestią przy sodowaniu jest idealnie suche powietrze i idealnie sucha, dobra jakościowo soda. Bez tego ani rusz. Ale to mieliśmy zapewnione. Układ osuszania powietrza bardzo rozbudowaliśmy, soda markowa była pod ręką. O tej pracy napisze później, jednak teraz o samym wielogodzinnym sodowaniu z pomocą wibratora.

Zasypaliśmy sodę i jazda. Był plan minimum 1t sody obskoczyć w 2 dni. Sodowało się dobrze, towar leciał, nie zacinał się. Wszystko względnie OK. Jeden zasyp, drugi i trzeci. Było OK. Nie wiedziałem czy zrzucić to na wibrator czy faktycznie dobre powietrze miałem i nowa soda okazała się bezproblemowa.

W pewnym momencie, wieczorem po 12h sodowania okazało się, że te drobne wibracje wcale takie drobne nie są. Aż zerwały śrubę, która mocowała wibrator do piaskarki.

W efekcie nagle zaczęło gorzej lecieć. Ku naszemu zdziwieniu, gdy rzuciliśmy okiem na sprzęt okazało się, ze wibrator sobie wisi i odpoczywa 😀

Szybkie i profesjonalne umocowanie z powrotem ..

I mimo chałupniczego sposobu montażu – znowu dało się bezproblemowo sodować. Towar wzburzał i otrzepywał się w zbiorniku i z powrotem leciał prawidłowo – a więc ogromna zasługa wibratora. W międzyczasie kolega poszedł szukać śruby by móc po ludzku umocować zabawkę do nogi piaskarki 😀

Finalnie sodowaliśmy 24h, cały towar poszedł. Każdy zasyp opróżniał się do końca bez zalegania w zbiorniku.

Kiedyś były takie sytuacje, że zaczynaliśmy sodowanie od wsypania 4 worków a w międzyczasie, co kolejny zasyp to była już tak zapchana, że wchodził już tylko worek od punktu, w którym towar nie leciał do pełnego zasypania. Teraz ten niepożądany efekt zniknął na dobre.

Podsumowując – jestem bardzo zadowolony z wibratora. Trochę hałasuje ale hałas ten jest niczym przy ogólnych odgłosach oczyszczania strumieniowo-ściernego 🙂 Niemniej teraz nie wyobrażam sobie sodowania ani szkiełkowania pyłkiem szklanym bez nowej zabawki, z której początkowo wszyscy się naśmiewali 🙂