Zdrowie, zdrowie i jeszcze raz zdrowie

Zdrowie, zdrowie i jeszcze raz zdrowie

Poruszymy dzisiaj pewien temat, którego wolałbym nie poruszać – zdrowie przy wykonywanych przez nas pracach.
Krążą pogłoski i legendy nt. pylicy u piaskarzy. Cała awantura zaczęła się od dwóch spraw. Po pierwsze pył jako pył, który wiadomo, że nie będzie zdrowy przy wdychaniu.
Druga sprawa – rakotwórcza wolna krzemionka czyli ditlenek krzemu (SiO2) – jeden ze składników piasku.
Ścierniwo uderzające o powierzchnie rozbija się na drobne lotne cząstki, które dostają się do płuc w postaci pyłu krzemionkowego. Może to doprowadzić do krzemicy, zaburzeń oddychania i .. śmierci.
Już w 1936r. opublikowano badania na ten temat. W badaniach tych podano m.in informację, że w zaledwie 3,5r po podjęciu pracy piaskarza 24 robotników (z grupy 441) zmarło na krzemicę. Oznacza to, ze mogę się już z Wami pożegnać 😀
A tak poważnie – byl to efekt pracy w pyle kwarcowym bez szczególnych zabezpieczeń w postaci podanego swieżego powietrza bezposrednio do hełmu itd.
Po opublikowaniu takich badań zaczęto wprowadzać przymus doprowadzania powietrza oddechowego, wprowadzono obostrzenia co do jakości tego powietrza a z czasem zakazano używania piasku kwarcowego przy oczyszczaniu strumieniowo-ściernym na otwartych przestrzeniach (2004r.)
Dopuszczone jest jedynie użycie go w osłonie wodnej, która w 95-99% zmniejsza pylenie, więc całkowicie.
No dobra, fajnie pięknie. Przecież my nie używamy piasku kwarcowego. Mamy nowoczesne, ekologiczne materiały ścierne. Szlakę pomiedziową, szkło, sodę.

Zaraz zaraz, tak miło i przyjemnie to być nie może.
Po pierwsze – nadal pracujemy w zapyleniu. Niby w hełmie ale co i raz ten hełm trzeba zdjąć. Do tego piaskarkę zasypuje się z zasady bez hełmu a i wtedy unosi się pył.
Po drugie – przyjrzyjmy się wspomnianym materiałom ściernym.

1. Szlaka pomiedziowa tzw. Polgrit. Ma śladowe ilości wolnej krzemionki, więc jest dopuszczony do użytku na sucho „pod chmurką”. Jak widać jest „mniej niezdrowy” od piasku ale czym tak naprawdę jest szlaka pomiedziowa? Jest to odpad z huty miedzi.
W jego skład również wchodzi tlenek krzemu, tlenek wapnia, żelazo, tritlenek diglinu, czy tlenek magnezu. Mmm samo zdrowie. Może i krzemicy się nie nabawimy przy nim ale wiecie co? żużel pomiedziowy nie dość, ze jest toksyczny to jest również potencjalnie radioaktywny 🙂 Cudownie, będę świecił w nocy.

2. Szkło. Chwila moment, czym jest szkło? Przecież to też kwarc. Nie mniej teoria mówi, że szkło nie zawiera wolnej, krystalicznej, chemicznie niezwiązanej krzemionki SiO2 i nie stanowi zagrożenia dla pracowników i środowiska naturalnego. Pewnie tak jest ale nadal wdychamy SiO2 i Na2O a szkło pyli jak diabli 🙂

3. Soda. Ona to jest dopiero tajemnicza. Wg wielu teorii soda jest kwaśna (nawet nazywa się kwaśnym węglanem sodu). Prawda jest taka, że soda NaHCO3 zachowuje się jak słaba zasada, nie ma więc wiele wspólnego z kwasem. Co w niej jest więc nie zdrowego? Nie ma na ten temat wielu publikacji ale oprę się nieco o doświadczenie własne.
Soda przez to, że jest tak drobna, krucha i „miękka” strasznie się rozpada przy zetknięciu z powierzchnią (nazywa się to marketingowo wybuchaniem sody). Skutkuje to skandalicznym pyleniem. I teraz chciałbym poruszyć dwie sprawy dot. pyłu sodowego:
3.1 Mamy dostępne różne sody na rynku, kilka z nich testowałem. Okropnie żarły w nosie, dostawałem po nich ataku kichania, wydzielały dziwną woń i dusiły. Swego czasu stolarz w domu poprosił mnie żebym chwilę przestał sodować bo się udusi. Tak to pyliło i przenikało wszędzie. Hm ciekawe co tam w niej siedzi, że tak strasznie drażni. I to tak naprawdę 3 z testowanych
przeze mnie wodorowęglanów sodu takie właściwości miało. Dopadłem jednak kolejny produkt, ten okazał się bezwonny,nie drażni, nie dusi. W przeciwieństwie do innych nie tylko nazywa się oczyszczony ale faktycznie taki jest. No i super. Do tego się nie zbryla, lepiej czyści itd. Mamy więc na rynku jedną dobrą sodę.. reszta to świństwo.
3.2 Soda rozpuszcza się w wodzie. A to już wróży problemy. Wszystko co rozpuszcza się w wodzie może zostać wchłonięte przez naszą skórę, gałki oczne, włosy itd itp. Spoko, jeśli wciągniemy 10g sody. Pytanie co się stanie jeśli wchłaniamy jej dziennie przykładowo 700g albo 7kg? Nie ma na ten temat żadnych publikacji ale sprawa na pewno do zastanowienia.
3.3. Koledzy zauważyli, że pobliskie sprzęty (w tym kompresor) po sodowaniu stają się rude. Ale jak to? przecież soda jest inhibitorem rdzy i blokuje na jakiś czas korodowanie. Ano, ale ten czas jest krótki. Pamiętajcie, że soda to nadal wodorowęglan sodu, który dużo wody ciągnie. Pewnie to ma wpływ na „żarcie” sprzętów stalowych, które długo były przykryte pierzynką z sody.

 

Mamy jeszcze na rynku inne ścierniwa. Np
– Plastik – kozacki ale strasznie drogi i trzeba mieć odpowiednią kabinę do tego
– Śrut – również świetne i bardzo agresywne ścierniwo ale także bardzo drogie, więc bez komory z odzyskiem nie ma co podchodzić, do tego jest zbyt agresywny do wielu zastosowań.
– Korund – to jest bardzo fajne wyjście. Czym jest korund? tak, to to cholerstwo, które macie na tarczach ściernych lamelkowych do szlifierki kątowej 🙂 Nie pyli, nie ma krzemionki, jest bardzo twardy i skrawny. Ale przy tym jest również dość agresywny, trzeba bardzo delikatnym być by nie uszkodzić np karoserii samochodu. Do tego również jest bardzo drogim materiałem, więc odzysk konieczny
– Łupiny orzecha – tak tak, tego też się używa. Ale ciężko dostać dobrej jakości, do tego bardzo delikatne, nie do wszystkiego się nada a drogie jak cholera.
– Węglik krzemu – powstaje w wyniku reakcji krzemionki i węgla. Fajne, mocne ścierniwo ale znowu wracamy do tematu wolnej krzemionki, którą węglik posiada.

Ostatnia sprawa. Pył i jego zawartość to jedno ale zauważcie, że przy obróbce powierzchni odrywają się powłoki na niej zalegające, powstają różne reakcje cieplne i chemiczne. To też wchłaniamy.

No i klops
Jak by wszystko wykonywać w zamkniętej komorze, z pełnym odzyskiem to super ale wiele (bardzo wiele) prac trzeba wykonać na zewątrz, trzeba zastosować względnie nie drogie ścierniwo. Jak zadbać o zdrowie swoje i innych?
Swoje – wiadomo, hełm z odwadniaczami, wkładem węglowym itd. DO tego przy zasypywaniu ścierniwa warto nakładać maseczkę. I powinno być git
Innych – Hmm praca w osłonie wodnej? Cudowna sprawa ale marzenie, ciężko klientów namówić na prace na mokro. Nie dość, że podnosi to koszt usługi to ludzie sceptycznie podchodzą do moczenia gołego metalu ;). Musimy więc stosować względnie bezpieczne ścierniwa i jak najdalej od niepowołanych osób.

To tyle na temat „zdrowia” przy oczyszczaniu strumieniowo-ściernym. Jak byście mieli pytania albo niejasności proszę o info. Uzupełnię wpis.

Niemniej nasza praca to nie tylko szerokopojęte „piaskowanie”. Jak pewnie widzieliście działamy również przy spawarce czy pistolecie lakierniczym.
Ten temat też warto poruszyć.

Spawanie – przy spawaniu wydobywają się przeróżne gazy. Ozon, tlenki azotu, tlenek węgla. Do tego istnieją zależne od materiału spawanego oraz techniki. Poniższa tabelka przedstawia to czym oddycha spawacz.


Czasami spawało się nie do końca oczyszczone powierzchnie a wtedy to całą tablicę Mendelejewa można było zassać do organizmu.

 


Lakierowanie – Wiadomo o co chodzi. Farby, podkłady, lakiery. Wszystko to chemia. I to nie do końca zdrowa chemia. Pył lakierniczy zawiera bardzo wiele szkodliwych związków, również rakotwórczych. Dlatego nie można wykonywać lakierowania na swieżym powietrzu a nawet w pomieszczeniu zamkniętym trzeba stosować specjalne maski oraz filtry na wyciągach.
Od kilku lat promowane są super fantastyczne wodne lakiery, które maja zastąpić klasyczne konwencjonalne ale to jedna wielka lipa i oszustwo. To nadal lakier tylko jego nośnikiem jest woda a jak już wspomnieliśmy wszystko co na wodzie – wchłania się do organizmu. W praktyce bezpieczniej i „zdrowiej” jest lakierować konwencją przy zachowaniu wszystkich procedur dot. ubioru itd niż lakierować wodnymi na pałę w garażu jedynie w masce na twarzy 🙂

Jak widzicie – zajmujemy się czymś bardzo nie zdrowym. Poświęcamy się by Wasze samochody, meble, łodzie i płoty były jak nowe, sami niestety jesteśmy narażeni na niebezpieczeństwo z każdej strony.
Dodajmy do tego ciężar tej pracy. Ciągle przesuwać samochody czy konstrukcje. Sam mam znowu problem z kręgosłupem mimo dużego doświadczenia w branży ale także w treningach sportowych i siłowych – co pół roku przytrafić musi mi się kontuzja kręgosłupa, kiedyś to się źle skończy.
Codzienna praca piaskarza to kilka godzin w cholernie niewygodnej pozycji, trzymając ciężki wyrywający się wąż, zasypując 800kg-2t towaru do piaskarki i przewalając ciężkie elementy 🙂 Nie żale się, nic z tych rzeczy. Lubię ciężką robotę, chciałbym po prostu uświadomić klientów oraz osoby, które chcą zająć się tym fachem.

To by było na tyle, jak byście mieli pytania – walcie komentarze, chętnie uzupełnię powyższy tekst a wszystkim kolegom po fachu – piaskarzom, lakiernikom, blacharzom życzę dużo zdrowia 🙂